Wizytówka Google: najtańsze źródło nowych klientów, które większość salonów zaniedbuje

Instagram pokazuje Cię osobom, które już Cię obserwują albo trafiły przypadkiem. Google pokazuje Cię osobom, które w tej chwili szukają salonu i mają w ręku telefon z przyciskiem „zadzwoń”. Różnica jest taka, że ta druga grupa chce się umówić dziś, a nie „kiedyś”. Wizytówka (Profil Firmy w Google) jest bezpłatna i wymaga godziny na start plus kilkunastu minut w tygodniu.
Raz, na start: uzupełnij wszystko
Google premiuje kompletne profile. Puste pola to nie tylko brak informacji, to sygnał, że firma jest mało aktywna.
- Kategoria główna: „Salon manicure i pedicure”, „Salon fryzjerski”, „Salon kosmetyczny”. Dodatkowe kategorie tylko, jeśli naprawdę świadczysz usługę.
- Godziny otwarcia, w tym święta. Nic nie irytuje bardziej niż zamknięte drzwi przy „otwarte” w Google.
- Usługi z cenami. Google pokazuje je w wynikach, a osoba szukająca usługi porównuje, zanim zadzwoni.
- Link do rezerwacji online, jeśli masz Booksy albo własny system.
- Minimum dziesięć zdjęć: wnętrze, stanowisko, efekty zabiegów, Ty albo zespół. Według Google firmy ze zdjęciami dostają wyraźnie więcej próśb o trasę i kliknięć w stronę.
Co tydzień: zdjęcie, aktualność, odpowiedzi
Wizytówka ma swój odpowiednik postów, „Aktualności”. Krótki wpis z jednym zdjęciem raz w tygodniu wystarcza, żeby profil wyglądał na żywy. Dobrze działają tu te same treści, co na Instagramie, tylko bez emoji i hashtagów: efekt zabiegu, nowa usługa, wolne terminy, sezonowa oferta. Wpis o okazji (Dzień Kobiet, święta) ustaw z datą końca, żeby sam zniknął.
Do tego odpowiedzi na opinie, wszystkie, także pozytywne. Jedno zdanie wystarczy. Google pokazuje, że firma odpowiada, a odbiorcy to czytają.
Najczęstsze błędy
Nieaktualne godziny po zmianie grafiku. Numer telefonu, którego nikt nie odbiera w godzinach otwarcia. Duplikat wizytówki po przeprowadzce zamiast aktualizacji adresu. Zero odpowiedzi na opinie przez rok. Każdy z tych błędów kosztuje utratę osób, które już Cię znalazły i już chciały zadzwonić.
Pstriq publikuje na wizytówkę Google tak samo jak na Facebooka i Instagrama, z tego samego kalendarza, w wersji bez emoji i hashtagów, bo Google ich nie lubi. Efekt zabiegu, który wrzucasz raz, trafia w trzy miejsca.