Zgoda na zdjęcie osoby korzystającej z usług: co mówi prawo i jak to załatwić w dwadzieścia sekund

Metamorfozy i efekty zabiegów to najlepszy content salonu, a jednocześnie jedyny, przy którym można narobić sobie kłopotów. Nie dlatego, że przepisy są surowe, tylko dlatego, że większość salonów nie wie, gdzie leży granica. Poniżej wersja praktyczna, bez żargonu. Nie jest to porada prawna dla konkretnej sytuacji; przy wątpliwościach zapytaj prawniczki.
Dwa przepisy, które tu działają
Pierwszy to prawo autorskie: rozpowszechnianie wizerunku osoby wymaga jej zezwolenia (art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Wizerunek to wszystko, po czym da się kogoś rozpoznać: twarz przede wszystkim, ale też charakterystyczny tatuaż albo blizna. Drugi to RODO: wizerunek jest daną osobową, a publikacja w social mediach jest jej przetwarzaniem, do którego potrzebujesz podstawy, w praktyce zgody.
Ważny wyjątek: zezwolenia nie potrzebujesz, gdy osoba dostała zapłatę za pozowanie i nie zastrzegła inaczej. W salonie ten wyjątek prawie nigdy nie zachodzi, bo to osoba korzystająca z usługi płaci Tobie.
Kiedy zdjęcie nie jest wizerunkiem
Dłoń z paznokciami, oko z rzęsami, kawałek brwi bez reszty twarzy: po takim zdjęciu nikt nie rozpozna konkretnej osoby, więc formalnie nie jest to wizerunek. Większość contentu z salonu paznokci i rzęs mieści się w tej kategorii. Uważaj na dwa wyjątki: pierścionek, który w małym mieście wszyscy znają, i tatuaż na nadgarstku. Wtedy pytaj, tak jak przy twarzy.
Usługi fryzjerskie, makijaż i stylizacja brwi na zdjęciach całej twarzy są po drugiej stronie granicy. Tam zgoda jest potrzebna zawsze.
Ustna czy pisemna
Przepisy nie wymagają formy pisemnej. Problem jest inny: gdyby fotografowana osoba po roku zażądała usunięcia zdjęcia i twierdziła, że nigdy się nie zgodziła, to Ty musisz udowodnić, że było inaczej. Dlatego zgoda powinna zostawić ślad. Najprostszy to wiadomość: po wizycie wysyłasz zdjęcie na Instagramie albo SMS-em z pytaniem „mogę wrzucić na profil?”, a odpowiedź „jasne” zostaje w historii rozmowy.
Salony fryzjerskie i makijażu, które publikują twarze regularnie, mają sens w krótkiej zgodzie na karcie klienta: jedno zdanie, podpis, data. Wzór zmieści się na jednej linijce.
Co powiedzieć przy fotelu
Sposób zadania pytania decyduje o odpowiedzi. „Czy wyraża pani zgodę na wykorzystanie wizerunku” brzmi jak umowa i wywołuje wahanie. „Wyszło super, mogę wrzucić na profil salonu? Bez twarzy, samą dłoń” dostaje „tak” w większości przypadków, a osoby, które wolą nie, mówią to od razu.
- Pytaj po zabiegu, kiedy osoba korzystająca z usługi widzi efekt i jest z niego zadowolona
- Powiedz, gdzie zdjęcie trafi: Instagram salonu, Facebook, wizytówka Google
- Zaproponuj wersję bez twarzy, jeśli widzisz wahanie
- Zapisz zgodę w miejscu jej uzyskania: wiadomość, notatka w Booksy, karta klienta
Cofnięcie zgody
Klientka ma prawo zmienić zdanie w każdej chwili. Kiedy prosi o usunięcie, usuwasz zdjęcie bez dyskusji, ze wszystkich miejsc, gdzie było. To rzadkie, ale sposób, w jaki na to zareagujesz, mówi o salonie więcej niż sto ładnych postów.
W Pstriqu przy trybie metamorfozy przypominamy o zgodzie przed publikacją, a zdjęcia osób korzystających z usług zostają w Twojej bibliotece, więc gdy trzeba je usunąć, wiesz, gdzie są.